Jeszcze nie grali #21: Florence + The Machine


fotografia za: last.fm
.

Wracamy do naszego cyklu przedstawiającego artystów, którzy dotąd nie wystąpili na Open’erze, a potencjalnie znajdują się w kręgu zainteresowań festiwalu. Będzie on tym razem skromniejszy liczebnie niż w zeszłym roku, ale ciekawe, kogo tym razem trafimy, kogo wyślemy na zupełnie inną imprezę, a kto w ogóle nie odwiedzi Polski aż do następnego roku.

Na tegoroczne otwarcie persona, która bardzo mocno zaznacza się w open’erowych oczekiwaniach, a trzeba rzec, że Florence zawsze lokowała się wśród nich wysoko – choćby w zeszłym roku, gdy jednak o niej nie pisaliśmy, bo w terminie Open’era była za oceanem. Tym razem, jeśli tylko nie postanowi wystąpić na podwieczorku u prezydenta Obamy, będzie dostępna.

O co tyle szumu? Florence wypłynęła na szersze wody artystycznego świata w 2008 roku, a po pierwszych singlach przyszedł czas na debiutancki album. Wydana w połowie 2009 roku płyta „Lungs” okazała się wielkim sukcesem, wkraczając na szczyt brytyjskiej listy sprzedaży, przynosząc kolejne hit-single i pozwalając Florence dyskontować międzynarodową popularność… międzynarodową trasą, także festiwalową.

Alternatywny pop z pewnymi folkowymi inklinacjami nadal się podoba, obecnie Florence z ekipą podbija świat ze swoją drugą płytą. Wydane przed miesiącem „Ceremonials” to oczywiście pierwsze miejsce na Wyspach, ale i u nas wkroczyło na miejsce drugie. Pani Welch tym razem nieco ograniczyła swoje zapędy w dziedzinie rozpiętości stylistycznej, za to nadal się nie oszczędza, gdy o rozbuchanie stylistyczne chodzi.

Czy na plakacie Open’era zobaczymy Florence + The Machine? Nacisk publiczności (w tym tej istotnej jej części, która przybywa do nas z Wysp) to jedno, ale popularność oznacza też większą konkurencję w rywalizacji o danego artystę. Oczywiście, mowa tu o zagranicznych imprezach, ale także i o polskich, bo Open’er nie jest jedynym festiwalem, w którego ramach stylistycznych zmieści się Florence.

Moment jest właściwy, od jedynego dotąd koncertu Florence + The Machine w Polsce miną niedługo dwa lata, do tego był to występ w klubowych pieleszach. Florence uzbrojona w nowy album, przed wielotysięcznym tłumem zgromadzonym pod open’erowym mainem – na razie pozostajemy na poziomie wizji, ale może i się ziści?

NIE ZNASZ?
Sprawdź: Dog Days Are Over / Shake It Out

klub.fm | koncerty

Wiadomość pochodzi z http://open-er.pl/index.php/feed/.



Sprawdź też:


Najnowsze wydarzenia dodane do serwisu HipHopDeluxe:

Post a Response

Jeszcze nie grali #21: Florence + The Machine


fotografia za: last.fm
.

Wracamy do naszego cyklu przedstawiającego artystów, którzy dotąd nie wystąpili na Open’erze, a potencjalnie znajdują się w kręgu zainteresowań festiwalu. Będzie on tym razem skromniejszy liczebnie niż w zeszłym roku, ale ciekawe, kogo tym razem trafimy, kogo wyślemy na zupełnie inną imprezę, a kto w ogóle nie odwiedzi Polski aż do następnego roku.

Na tegoroczne otwarcie persona, która bardzo mocno zaznacza się w open’erowych oczekiwaniach, a trzeba rzec, że Florence zawsze lokowała się wśród nich wysoko – choćby w zeszłym roku, gdy jednak o niej nie pisaliśmy, bo w terminie Open’era była za oceanem. Tym razem, jeśli tylko nie postanowi wystąpić na podwieczorku u prezydenta Obamy, będzie dostępna.

O co tyle szumu? Florence wypłynęła na szersze wody artystycznego świata w 2008 roku, a po pierwszych singlach przyszedł czas na debiutancki album. Wydana w połowie 2009 roku płyta „Lungs” okazała się wielkim sukcesem, wkraczając na szczyt brytyjskiej listy sprzedaży, przynosząc kolejne hit-single i pozwalając Florence dyskontować międzynarodową popularność… międzynarodową trasą, także festiwalową.

Alternatywny pop z pewnymi folkowymi inklinacjami nadal się podoba, obecnie Florence z ekipą podbija świat ze swoją drugą płytą. Wydane przed miesiącem „Ceremonials” to oczywiście pierwsze miejsce na Wyspach, ale i u nas wkroczyło na miejsce drugie. Pani Welch tym razem nieco ograniczyła swoje zapędy w dziedzinie rozpiętości stylistycznej, za to nadal się nie oszczędza, gdy o rozbuchanie stylistyczne chodzi.

Czy na plakacie Open’era zobaczymy Florence + The Machine? Nacisk publiczności (w tym tej istotnej jej części, która przybywa do nas z Wysp) to jedno, ale popularność oznacza też większą konkurencję w rywalizacji o danego artystę. Oczywiście, mowa tu o zagranicznych imprezach, ale także i o polskich, bo Open’er nie jest jedynym festiwalem, w którego ramach stylistycznych zmieści się Florence.

Moment jest właściwy, od jedynego dotąd koncertu Florence + The Machine w Polsce miną niedługo dwa lata, do tego był to występ w klubowych pieleszach. Florence uzbrojona w nowy album, przed wielotysięcznym tłumem zgromadzonym pod open’erowym mainem – na razie pozostajemy na poziomie wizji, ale może i się ziści?

NIE ZNASZ?
Sprawdź: Dog Days Are Over / Shake It Out

klub.fm | koncerty

Wiadomość pochodzi z http://open-er.pl/index.php/feed/.



Sprawdź też:


Najnowsze wydarzenia dodane do serwisu HipHopDeluxe:

Post a Response